Rezerwat Molenda – olbrzymie jodły i buki – Dawid Król

Rezerwat Molenda wpadł mi w oko, gdy śledziłem na mapach tereny leśne w okolicach Łodzi. Znajduje się on na południe od aglomeracji, pomiędzy Rzgowem a Tuszynem, na terenie Leśnictwa Tuszyn. Najłatwiej dotrzeć do niego pieszo od strony Tuszyna lub miejscowości Rydzynki. Za początek wędrówki wybrałem właśnie skrzyżowanie ulic Borowikowej i Tęczowej w Rydzynkach. Stamtąd ruszyłem Borowikową na północny-wschód w kierunku lasu.

Poniżej znajduje się mapa sytuacyjna, którą można znaleźć właśnie w Rydzynkach. Można tam dojechać samochodem i zaparkować w pobliżu mapy. Na niewielkim dzikim parkingu zmieszczą się 2-3 auta.

Z początku las nie wyróżniał się niczym niezwykłym. Może to pora roku, czyli spóźniająca się wiosna a może po prostu zwykłe sadzone przez człowieka sosny, które mnie po prostu nudzą bo widzę takie na co dzień. Po pokonaniu jednak kilkuset metrów, sosny stopniowo zaczęły pojawiać się coraz większe i okazalsze. Z każdym krokiem las stawał się rzadszy a jednocześnie drzewa były coraz potężniejsze. Tu sosny oceniam na około 80-letnie.

Oprócz olbrzymich sosen jest tam również mnóstwo buków, grabów i dębów. Wrażenie robi wygląd lasu i rzadkość w rozmieszczeniu drzew.

Jesteśmy przyzwyczajeni do lasów gospodarczych, gdzie powierzchnia nasadzeń jest możliwie najefektywniej wykorzystana. Dzisiejszy las w formie sztucznych odnowień, zakładany jest tak, że sadzonki na ogół jednego gatunku, umieszczane są bardzo gęsto, czyli 50-100cm od siebie. Niby są one w późniejszych latach trzebione, ale i tak las jest gęsty i jednorodny. Tymczasem w Rezerwacie Molenda drzewa są oddalone od siebie średnio o 5 metrów i praktycznie każde jest okazem niespotykanym w przeciętnym lesie.

Podziwiając olbrzymy na wielkich zielonych omszałych stopach, spostrzegłem kilka niewielkich krzaczków, które błędnie zidentyfikowałem z początku jako cisy. Widać było, że są one od lat regularnie obgryzane przez sarny, jelenie lub łosie i wyglądały jak okaleczone bonsai. Z błędu wyprowadził mnie kolejny olbrzym, który przyćmił swą potęgą nawet największe buki. Stanąłem pod ponad 150-letnią jodłą!

Drobne sieweczki a potem kilkuletnie drzewka okazały się rozsianymi po lesie „dziećmi” tego wiekowego kolosa. Niektóre z nich były zabezpieczone plastikowymi opaskami mającymi utrudnić ogryzanie ich przez zwierzynę. Oby udało im się dożyć takiego wieku i tak wspaniałych rozmiarów, jak ich matce.

Tamtejsze drzewa zrobiły na mnie największe wrażenie. Dotychczas takie okazy spotykałem pojedynczo oznaczane jako pomniki przyrody a tu, na 147 hektarach, takich pomników przyrody są setki!

Oprócz imponujących drzew moją uwagę zwrócił bluszcz. Choć jest go niewiele, głównie w formie drobnych pojedynczych pędów, to na uwagę zasługuje kilka okazów oplatających stare dęby.

Liczące kilkadziesiąt lat łodygi bluszczu zamieniły się w grube „liany”, które miejscami oderwały się od drzew i zwisają swobodnie. Widać, że tak potężne drzewo, jak dąb nie łatwo daje się ściśle oplatać towarzyszowi…

Ze względu na porę roku, nie miałem okazji zobaczyć wielu roślin, ale za to udało mi się wypatrzeć pierwsze kwitnące przylaszczki.

Może uda mi się wybrać tam latem to na pewnie będzie więcej ciekawych roślin do sfotografowania, identyfikacji i opisania.

Wędrując po okolicznych lasach udało mi się spotkać tylko stadko saren, ale sądząc po tropach i znalezionych odchodach, Rezerwat Molenda odwiedzają systematycznie też łosie i dziki.

W terenie widać było wiele spałowanych drzew z ogryzioną korą i wydeptanych ścieżek prowadzących do wodopojów.

Choć na mapach widać kilka cieków wodnych w okolicy, to faktycznie są to tylko sztucznie przekopane rowy, w których wody nawet na wiosnę nie ma prawie wcale. Udało mi się za to znaleźć prawdopodobnie jedno źródło w formie słabego wysięku, możliwie, że istniejące tylko na wiosnę.

Znajduje się ono około 100 metrów na południe od największej w okolicy jodły. Oprócz niego, w północnej części rezerwatu, w terenowej niecce, znajduje się niewielkie jeziorko, które prawdopodobnie utrzymuje wodę także w lecie. Ma ono średnicę kilkunastu metrów i głębokość na wiosnę około 0.5m. Widać, że jego brzegi są intensywnie uczęszczane przez okoliczną zwierzynę.

Niestety nie udało mi się znaleźć żadnych informacji ani śladów historycznych w samym Rezerwacie, ale kilkaset metrów od niego, w czasie II wojny światowej, niemieccy okupanci kilkakrotnie dokonywali zbiorowych egzekucji.

Pierwszą symboliczną mogiłę upamiętniającą ofiary mordu można znaleźć idąc szutrową drogą na zachód od północno-zachodniego skraju Rezerwatu.

Drugi pomnik, znajduje się około 300 metrów dalej, za wzniesieniem w kierunku północno-zachodnim. Jego konstrukcja jest o tyle nietypowa, że jego tylna część stanowi jednocześnie stół ofiarny do odprawiania mszy.

Widać że na obu miejscach pamięci, pomimo tego, że są położone głęboko w lesie, ktoś regularnie przychodzi sprzątać i zapalać znicze…

W drodze powrotnej, w odległości jednego oddziału leśnego na zachód od Rezerwatu, znalazłem śródleśne oczko wodne. Biorąc pod uwagę jego regularny kształt, sądzę że zapewne zostało kilkadziesiąt lat temu wykopane jako wodopój lub zbiornik przeciwpożarowy. Przy samym jego brzegu ujrzałem resztki szałasu i deskę z napisem „Chata nad wodą”

Pytaniem pozostaje, kto ów szałas zbudował i na tyle się do niego przywiązał, że nawet nadał mu nazwę? Może tajemniczy leśny traper odezwie się w komentarzu pod tym wpisem…

Lokalizacja Rezerwatu Molenda

Drzewa w Rezerwacie Molenda

Inne ciekawe rośliny w Rezerwacie Molenda

Zwierzęta w Rezerwacie Molenda

Woda w Rezerwacie Molenda

Pamiątki historyczne w Rezerwacie Molenda

Inne ciekawostki w pobliżu Rezerwatu Molenda

Share this: